Ofiara na parafię

Dla małżeństw

ARTYKUŁ O NATURALNYM PLANOWANIU RODZINY



'Małżonkowie dążą do tego, żeby TAK być ze-sobą i dla-siebie, by promieniować na siebie wzajemnie JEZUSEM CHRYSTUSEM ŻYWYM. Odkupiciel pragnie przebywać w ich sercach na stałe, m.in. mocą przyjętego SAKRAMENTU MAŁŻEŃSTWA.' Światem obecnie rządzi przekonanie, iż tylko to co przyjemne jest dobre. Bardzo trudno wielu ludziom zdobyć się na jakieś wyrzeczenie. Dzieje się tak w wielu sferach naszego życia. W tym artykule chciałbym skupić się na sferze ludzkiego życia zwanego PŁCIOWOŚCIĄ. Antykoncepcja jest w dzisiejszym świecie „na topie”. Wielu ludzi, szczególnie młodych, sięga po środki antykoncepcyjne. Poprzez to idąc w pewnym sensie na łatwiznę. Wolą zatruwać swój organizm, prowadzić do jego rozregulowania (mowa tu szczególnie o kobietach), bo to łatwiejsze i bardziej wygodne. W niniejszym artykule pragnę postawić takie o to pytanie: czy metody naturalne są naturalne? Przecież, można powiedzieć, tak jak i metody antykoncepcyjne, wykorzystują dni niepłodności, w celu 'niedojścia' do poczęcia nowego życia. Dlaczego więc warto je stosować?

 

Główną racją przemawiającą za stosowaniem metod naturalnych jest właśnie ich naturalność i wykorzystywanie Bożego daru płciowości oraz świadomie i odpowiedzialnie korzystanie z owej płodności. Warto tu także podkreślić, iż bardzo ważna jest kompetencja i rzetelność przekazywanej wiedzy na temat metod naturalnych. Zdarza się bowiem bardzo często, iż wielu ludzi z niechęcią przyjmują treści na temat NPR-u, gdyż szybciej źle i niewłaściwie zostały im one przekazane. Obecnie na polskim rynku słowa pisanego oraz w mediach np. internecie, można znaleźć wiele pozycji na temat NPR. Do nich można sięgnąć, do czego zachęcam dla zgłębienia tematu. Nie jest też więc moim celem tutaj opisywanie poszczególnych metod. Pragnę jedynie wykazać racje za ich stosowaniem. Jako autorytety posłużyły mi tu dokumenty Kościoła Katolickiego oraz publikacje obecnego Papieża Ojca Świętego Jana Pawła II.

 

Metoda - Metody

 

Kościół (katolicki) wspomina w nawiązaniu do gorąco przezeń zalecanego korzystania z biologicznego rytmu płodności o 'metodach' naturalnych: w liczbie mnogiej. Urząd Nauczycielski Kościoła wyraża się tu precyzyjnie, świadom zawierzonej sobie misji: strzeżenia Prawdy Objawienia, która zarazem wyznacza granice jego kompetencji. Jeśli mianowicie pominąć działania przeciwrodzicielskie (łącznie wzięte wszelkie środki przeciwpoczęciowe, a z kolei poronne) w ich przeróżnych odmianach, określanych ogólnie jako 'metody sztucznego ZAPOBIEGANIA ciąży', istnieje kilka różniących się między sobą 'metod' naturalnych regulowania NIE samej w sobie 'płodności' - w znaczeniu: ujarzmienia zdolności przekazywania Życia, ale regulowania poczęć.

 

Paweł VI (1968) wyraża się ogólnie, że w przypadku istniejącej potrzeby rozłożenia czasu poczęć w ramach życia w małżeństwie – 'wolno wówczas małżonkom uwzględniać naturalną cykliczność właściwą funkcjom rozrodczym' (HV 16). Papież odnosi się tylko ogólnie do biologicznego rytmu płodności. Nie mówi natomiast o żadnej 'metodzie', która by wiedzę o rytmie płodności przekuwała na reguły dla bezpośredniego użytku małżonków.

 

Natomiast wyraźnie o 'metodach' naturalnych - w liczbie mnogiej, wspomina Jan Paweł II. Podkreśla on wprawdzie ogólnie obowiązek 'znajomości cielesności i jej rytmów płodności' (FC 33; 1981 r.) oraz potrzebę 'uczynienia wszystkiego, aby udostępnić tę wiedzę OGÓŁOWI MAŁŻONKÓW, a wcześniej jeszcze OSOBOM MŁODYM' (FC 33). Niemniej wiedza ta staje się użyteczna dopiero poprzez którąś konkretną spośród 'metod' naturalnych.

 

Do wielości metod naturalnych nawiązuje Jan Paweł II w paragrafie, w którym zwraca się w naglących słowach do różnych osób odpowiedzialnych, które mogą i powinny służyć małżonkom pomocą:

'W tej dziedzinie Kościół, ciesząc się osiągnięciami badań naukowych pozwalających określić dokładniej rytm płodności kobiety i popierając intensywniejszy i szerszy zakres takich studiów, nie może nie rozbudzać ze wzmożoną energią poczucia odpowiedzialności tych, którzy - jak lekarze, eksperci, doradcy małżeństw, wychowawcy i same małżeństwa - mogą skutecznie pomóc małżeństwom w przeżywaniu ich miłości tak, ażeby uszanowane były struktura i cel aktu małżeńskiego, który ją wyraża' (FC 35).

 

Ojciec święty dodaje następnie:

'Oznacza to szerszy, bardziej zdecydowany i systematyczny wysiłek idący w kierunku poznania, oceny i stosowania naturalnych metod regulacji płodności' (FC 35).

Całkiem jednoznacznie mówi Jan Paweł II o metodach naturalnych (w liczbie mnogiej ) w swej kolejnej encyklice Evangelium Vitae (1995 r.):

'Rodzącemu się życiu służą ośrodki upowszechniania naturalnych metod regulacji płodności: należy je rozwijać, ponieważ skutecznie pomagają one w stosowaniu zasad ODPOWIEDZIALNEGO ojcostwa i macierzyństwa, dzięki którym każda osoba - poczynając od dziecka - jest uznawana i szanowana ze względu na swą samoistną wartość, zaś kryterium wszelkich decyzji jest bezinteresowny dar z siebie...' (EV 88).

 

'Dzieło wychowania do życia obejmuje formację małżonków do odpowiedzialnego rodzicielstwa. Wymaga ona, zgodnie ze swym prawdziwym znaczeniem, aby małżonkowie byli posłuszni wezwaniu Bożemu i działali jako wierni wyraziciele Jego zamysłu...

- Prawo moralne zobowiązuje ich w każdym przypadku do panowania nad skłonnościami instynktu i namiętnościami oraz do szanowania praw biologicznych wpisanych w ich OSOBY. Właśnie taki szacunek uprawnia, w duchu służby odpowiedzialnemu rodzicielstwu, do stosowania naturalnych metod regulacji płodności: są one coraz bardziej precyzyjne z naukowego punktu widzenia i stwarzają konkretne możliwości podejmowania decyzji zgodnych z wartościami moralnymi. Rzetelna ocena rezultatów osiągniętych na tym polu powinna usunąć uprzedzenia, nadal zbyt rozpowszechnione, i przekonać małżonków oraz pracowników służb medycznych i społecznych o potrzebie właściwej formacji w tej dziedzinie. Kościół jest wdzięczny tym, którzy za cenę osobistych wyrzeczeń i ofiar, często nie docenianych, zajmują się poszukiwaniem i upowszechnianiem tego rodzaju metod, troszcząc się tym samym o wychowanie do wartości, które stanowią ich podłoże' (EV 97). Tak jak pisałem na wstępie, istnieje wiele publikacji na temat metod naturalnych planowania rodziny, w tym jednak artykule, bardzo poglądowo skupimy się na charakteracji owych metod. Zainteresowanych zaś odsyłam do licznej literatury na ten temat.

 

Sens 'METODY'

 

Rzeczywiste korzystanie z biologicznego rytmu wymaga odrobiny precyzyjnych wiadomości. Dotyczy to szczególnie przypadku, gdy małżonkowie będą chcieli skorzystać z niego dla odłożenia poczęcia. Wiedza medyczna dąży do coraz dokładniejszego podpatrzenia Bożego stworzenia w tym zakresie. Dzięki temu udaje się jej dostarczyć małżonkom coraz bardziej precyzyjnych informacji odnośnie do możności względnie niemożności przekazania Życia w poszczególnych dniach cyklu.

 

CELEM, jaki sobie zakłada poszczególna metoda naturalna, jest wyznaczenie, lub lepiej: rozpoznawanie-utożsamianie na podstawie coraz dokładniej odczytywanych znaków z ciała kobiety, kiedy poczęcie staje się biologicznie możliwe, a kiedy do poczęcia dojść nie może. Warunkiem dojścia w tym zakresie do pewności jest możliwie dokładne ustalenie tego, w którym dniu odbywa się owulacja (jajeczkowanie) - z uwzględnieniem żywotności zarówno komórki jajowej, jak i komórek rozrodczych męskich. W ciągu minionego stulecia zostało wypracowanych na użytek małżonków kilka modeli naturalnych metod regulacji poczęć.

 

a) Pierwsze próby wypracowania metody naturalnej opierały się na obliczeniach STATYSTYCZNYCH w oparciu o studium dat miesiączek na przestrzeni szeregu minionych cyklów. Tak powstała na przełomie lat 1929-30 tzw. Metoda KALENDARZA (względnie: Metoda Rytmu; Kalendarz Małżeński ). Wiąże się ona z nazwiskami dwóch badaczy: dra Hermanna Knausa (Austria) oraz dra Kyusaku Ogino (Japonia). - Metoda ta jest 'naturalna', ale nie biologiczna - i z punktu widzenia medycznego NIE specyficzna.

 

b) W latach 1960-1980 powstała i rozwinęła się niebawem w szeregu modyfikacjach Metoda TERMICZNA. Rozwinęła się ona niebawem dalej i rozpowszechniła jako metoda OBJAWOWO-(Sympto)-TERMICZNA, przekształcając się w dalszym rozwoju coraz bardziej w metodę Wielo-Wskaźnikową.Każda z metod termicznych jest naturalna i w stopniu znacznie wyższym biologiczna aniżeli Kalendarz Małżeński. Mimo to żadnej z modyfikacji Metody Termicznej nie można nazwać metodą specyficzną w medycznym znaczeniu tego słowa. Żadna z nich bowiem nie jest w stanie zaproponować objaw, który by w sposób istotny i przesądzający wskazywał na możność względnie niemożność poczęcia w danym dniu cyklu.

- Wszystkie odmiany Metody Termicznej i Metody Wielowskaźnikowej są ostatecznie metodami jedynie PO-owulacyjnymi. Żadna z nich nie jest zdolna dostarczyć wiążącej informacji odnośnie do utrzymującej się możliwości poczęcia w PRZED-owulacyjnej części cyklu.

 

c) W końcu powstała Metoda OWULACJI [wg prof.] BILLINGSA (= MOB). Jej pierwsze opracowanie książkowe pojawiło się w r. 1964 (Melbourne, Australia). Metoda ta jest zarówno naturalna, jak i ponadto biologiczna, a wreszcie po raz pierwszy w dziejach medycyny SPECYFICZNA. Pozwala utrzymującą się, względnie nie utrzymującą się aktualnie możliwość poczęcia NIE tyle wyznaczać, co możliwość tę IDENTYFIKOWAĆ z dnia na dzień - w sposób niezwykle prosty - w warunkach domowych.Każda z naturalnych metod regulacji poczęć przedkłada parę REGUŁ dla jej stosowania. Reguły te są pomyślane jako informacja biologiczna funkcjonująca niezależnie od aktualnie zamierzanego, względnie nie zamierzanego poczęcia.

 

- Jednakże: żadna z metod naturalnych nie odbiera nikomu wewnętrznej WOLNOŚCI działania. Każda z nich dostarcza jedynie mniej lub bardziej precyzyjnie udokumentowaną INFORMACJĘ odnośnie do biologicznej możności względnie niemożności poczęcia w danym dniu cyklu.

Etycznie liczące się motywy dla odłożenia poczęcia

Oto w sumieniu liczące się POWODY-motywy, które uzasadniają wstawienie okresowej przerwy pomiędzy kolejnymi poczęciami, a niekiedy każą w ogóle już zawiesić dalsze przekazywanie ZYCIA. Przytoczymy słowa Pawła VI z Humanae Vitae:

 

'...Jeżeli zaś z kolei uwzględnimy warunki fizyczne, ekonomiczne, psychologiczne i społeczne, należy uznać, że ci małżonkowie realizują ODPOWIEDZIALNE RODZICIELSTWO, którzy kierując się roztropnym namysłem i wielkodusznością, decydują się na przyjęcie liczniejszego potomstwa, albo też, dla ważnych przyczyn i przy poszanowaniu nakazów moralnych, postanawiają okresowo lub nawet na czas nieograniczony, unikać zrodzenia dalszego dziecka” (HV 10).

Wspomniane warunki 'fizyczne' dotyczą w pierwszym rzędzie zdrowia matki, a ponadto ojca oraz potencjalnego potomstwa.

- Warunki ekonomiczne dotyczą trudności z utrzymaniem rodziny, ciasnoty mieszkania, skąpych zarobków.

- Warunki psychologiczne-duchowe odnoszą się do rodzicielstwa np. w późnym wieku kobiety-matki oraz innych powodów natury psychicznej.

 

W przypadku warunków społecznych chodzi o żywotne zaangażowanie w pracę społeczną, którą trudno byłoby kontynuować w przypadku obarczenia się liczniejszym potomstwem.

Paweł VI wspomina w przytaczanej tu encyklice Humanae vitae o 'roztropnym namyśle i wielkoduszności, decydującej się na przyjęcie liczniejszego potomstwa' (HV 10). Jego następca Jan Paweł II, mówi w podobnym kontekście o 'wymogach roztropności' (MiN 469). Korzystanie z którejkolwiek z metod naturalnych jest zawsze problemem w pierwszym rzędzie etycznym, a dopiero wtórnie możliwym do przyjęcia zagadnieniem 'technicznym'. Z tego też względu w nauczaniu Kościoła mowa jest o 'ETYCZNIE POPRAWNYCH metodach regulacji poczęć' (por. MiN 474-480).

 

RAZ JESZCZE ZADAJMY SOBIE PYTANIE CZY NATURALNE METODY PLANOWANIA RODZINY, KTÓRE PRZECIEŻ TAKŻE ZAPOBIEGAJĄ ZAPŁODNIENIU, NIE SĄ ANTYKONCEPCJĄ?

Naturalne planowanie rodziny wyraża zupełnie inne podejście do płodności i przekazywania życia. Stosując metody naturalne wyznaczamy okresy płodne i niepłodne. Poznajemy reguły rządzące cyklem kobiety i stosujemy logiczne myślenie: jeśli chcemy począć dziecko, współżyjemy w rozpoznanym czasie płodnym, jeśli nie planujemy dziecka, współżyjemy w okresach niepłodnych. Tak więc metody naturalne proponują coś wręcz odwrotnego niż antykoncepcja. Przez poznanie i zaakceptowanie ludzkiej płodności prowadzą do zachwycenia się nią. Bo to jest wielka radość, że para ludzi jest płodna. Małżonkowie nastawiają się na przyjęcie dzieci, aczkolwiek w sposób odpowiedzialny planują ich liczbę, bądź przesuwają termin ich poczęcia.

A teraz skupimy się już na meritum problemu jaki tu poruszamy: Czy istnieje 'naturalna antykoncepcja?'

 

W swojej książce p.t. 'Miłość i odpowiedzialność' Karol Wojtyła próbuje między innymi odpowiedzieć na pytanie, które często pojawia się w dyskusjach o antykoncepcji: 'Dlaczego metoda naturalna ma się pod względem moralnym różnić od metod sztucznych, skoro wszystkie prowadzą do tego samego celu: do wykluczenia prokreacji w życiu małżeńskim?' (s. 215) Inaczej mówiąc, czy małżonkowie powstrzymując się od współżycia w okresie płodności nie stosują jakiejś formy antykoncepcji. Czy można zatem używać określenia 'naturalna antykoncepcja', które często spotykamy w różnego rodzaju popularnych czasopismach? Przyjrzyjmy się, co na ten temat pisał obecny Papież.

 

Praktykowanie okresowej wstrzemięźliwości, w odróżnieniu od metod sztucznych, w żaden sposób nie narusza naturalnego porządku we współżyciu małżeńskim. Antykoncepcja w sztuczny sposób ubezpładnia akt małżeński, przeciwstawiając się w ten sposób naturalnym prawom. Natura nie stworzyła bowiem żadnych mechanizmów, które można by nazwać antykoncepcyjnymi w takim znaczeniu, w jakim odnosi się to do sztucznych sposobów i środków. Przeciwnie - w dniach największej płodności wszystko wydaje się sprzyjać poczęciu: śluz zmienia swe właściwości, by ułatwić wędrówkę plemników i umożliwić im przeżycie, ujście szyjki macicy zostaje odblokowane i otwarte, organizm stwarza jak najdogodniejsze warunki do zapłodnienia jajeczka i zagnieżdżenia się nowej istoty w macicy, niektóre kobiety obserwują nawet u siebie w tych dniach wzmożenie pobudliwości erotycznej. W naturalnym planowaniu rodziny niepłodność wynika z naturalnego rytmu - antykoncepcja narzuca niepłodność wbrew naturze. Papież stwierdza: 'Wstrzemięźliwość jako cnota nie może być pojmowana jako środek antykoncepcyjny'. (s. 216) Przecież, jak zauważa Autor: 'Nie mamy żadnych podstaw ku temu, aby utożsamiać każdy akt współżycia seksualnego z 'koniecznością' poczęcia. (...) Byłoby to stanowisko niezgodne z porządkiem natury, który właśnie wyraża się w pewnej przygodności, gdy chodzi o związek współżycia płciowego z rozrodczością poszczególnych par małżeńskich. (...) Małżeństwo jest instytucją miłości, a nie tylko płodności.' (s. 209-210)

 

Czy zatem samo praktykowanie NPR gwarantuje, że małżonkowie postępują moralnie?

Papież pisze: 'Wstrzemięźliwość interesowna, wstrzemięźliwość 'z wyliczenia' budzi opory. Winna ona tak jak każda cnota być bezinteresowna. (...) Dopiero wówczas 'metoda naturalna' znajduje pokrycie w osobach, tajemnica jej bowiem leży w praktykowaniu cnoty, sama 'technika' niczego tutaj nie rozwiązuje. (...) I dlatego nie można mówić o wstrzemięźliwości jako cnocie wówczas, gdy małżonkowie wykorzystują okresy biologicznej bezpłodności jedynie w tym celu, aby w ogóle nie mieć dzieci, gdy dla swej wygody współżyją tylko i wyłącznie w tych okresach. (...) Dlatego też o ile można wstrzemięźliwość okresową traktować jako 'metodę' w tej dziedzinie, to tylko i wyłącznie jako metodę regulacji poczęć, a nie jako metodę unikania rodziny.' (s. 217)

 

Ojciec Święty stwierdza też, że najważniejsze jest pozytywne nastawienie do rodzicielstwa, wewnętrzna gotowość, świadomość: 'Gotowość rodzicielska wyraża się w również tym, że małżonkowie nie usiłują uniknąć poczęcia za wszelką cenę - gotowi są je przyjąć, jeśli wbrew przewidywaniom nastąpi. Owa gotowość 'Mogę być ojcem', 'mogą być matką' przenika ich świadomość i wolę nawet wówczas, gdy nie życzą sobie poczęcia, gdy decydują się na współżycie właśnie w okresie, w którym można przewidywać, że ono nie nastąpi. Ta gotowość w skali konkretnego aktu małżeńskiego w połączeniu z ogólnym (tj. w skali całego małżeństwa) nastawieniem rodzicielskim przesądza o wartości moralnej 'metody' okresowej wstrzemięźliwości' (s. 218-219)

Może ktoś powiedzieć, że podobne rozważania mają charakter czysto filozoficzny i są oderwane od życia. Wydaje się jednak, iż tak nie jest. Karol Wojtyła dotknął bowiem najważniejszego i zarazem najtrudniejszego aspektu naturalnego planowanie rodziny. Aby małżonkowie mogli w pełni doświadczać jego dobrodziejstw, muszą sobie uświadomić omawiane wcześniej zagadnienia. Naturalne planowanie rodziny to nie tylko 'metoda', ale raczej styl życia, który staje się często czym oczywistym, gdy zacznie się go praktykować.

 

Czy więc naturalne planowanie rodziny jest naturalne? Oby odpowiedzieć na to pytanie trzeba dotknąć dwóch aspektów tej formy planowania rodziny: powstrzymywania się od kontaktów płciowych oraz prowadzenia obserwacji objawów i temperatury. Jak więc powinniśmy rozumieć termin: 'naturalne'? W największym skrócie 'naturalne' oznacza to wszystko, co jest zgodne z Bożym porządkiem stworzenia.

 

I reasumując me rozważania: Naturalne planowanie rodziny to droga uczenia się siebie. Wymaga odpowiedzialności i wysiłku, ale pozwala powziąć swobodną i odpowiedzialną decyzję co do poczęcia nowego życia. Pomaga małżonkom także w osiągnięciu poczęcia. Ci, u których medycyna nie stwierdza nieprawidłowości, jeśli nauczą się prowadzenia obserwacji i zastosują się do zasad naturalnego planowania rodziny, mają duże szanse, że wkrótce doczekają się dziecka. Aby nauczyć się obserwacji, potrzebna jest pewna, nawet znaczna, mobilizacja. Rano trzeba pamiętać o zmierzeniu temperatury, a przez dzień kilka razy zapytać siebie - co czuję i spojrzeć - co widzę. Potrzeba dziesięciu minut dziennie.Umieć panować nad uczuciami, a jednocześnie być spontanicznym, to rzeczywiście sztuka. Ale sztuką jest być przyjacielem, sztuką jest być odpowiedzialnym, sztuką jest pięknie dawać i brać, sztuką jest kochać i być kochanym. Tego wszystkiego uczymy się przez całe życie.


Wielu mówi, że powściągliwość seksualna jest bardzo trudna do praktykowania. Powściągliwość w fazie płodności można z trudnej do pokonania przeszkody przemienić w coś pozytywnego, a nawet radosnego. Najpierw trzeba postanowić. Postanowienie bywa kluczem do praktykowania twórczej wstrzemięźliwości. Postanowić - oznacza nie angażować się w takie kontakty intymne, z którymi sobie nie poradzimy sobie i stracimy kontrolę nad sobą. Dla niektórych będzie oznaczało to np.: będziemy unikać książek, filmów czy programów, które mogłyby wpłynąć tak, iż mielibyśmy kłopot z realizacją mego postanowienia. W czasie dochowywania wstrzemięźliwości jesteśmy bardziej świadomi duchowej strony naszego życia. Wszak człowiek to ciało i duch. A być dwoje jednym, to być małżeńską istotą tworzącą jedność zarówno cielesną jak i duchową. Doświadczając duchowej jedności, możemy mieć podobnie wielką satysfakcję jak z fizycznego zjednoczenia. Oczywiście kontakt fizyczny jest niezbędny małżonkom do szczęścia i przetrwania. Wzajemnie go potrzebują. Ale nie zawsze musi on prowadzić do współżycia. Faza płodności jest dobrym czasem dla praktykowania patrzenia w oczy, trzymania się za ręce czy pocałunków. Niektórzy wiele się natrudzą, nim uświadomią sobie, że nie wszystkie pocałunki i objęcia są zaproszeniem do współżycia. Ileż radości przeżywamy, ciągle ucząc się, jak być wspaniałymi przyjaciółmi i najwspanialszymi kochankami.

 

Powściągliwość może być także radosnym czasem przygotowania się na przyjęcie nowego człowieka. Oczekiwanie na dziecko winno być początkiem rozmowy prowadzonej z nim jeszcze przed jego poczęciem.Czekać na osobę to zmieniać siebie, stwarzając odpowiednie warunki dla jej istnienia. Dziecko, które poczęło się w pragnieniu małżonków, które kochają, nim poczęło się w łonie matki, kształtuje ich, by byli odpowiedzialni, przewidujący, dający pewność, by byli zdolni do darmo danego daru z siebie. Podążając drogą naturalnego planowania rodziny, rodzice mogą przygotować się do poczęcia dziecka, a także mogą mu od samego poczęcia towarzyszyć. Dziecko bardzo potrzebuje miłości okazywanej mu w pierwszych dziewięciu miesiącach życia. Potrzebuje czuwania i radości swoich rodziców. Wczesny kontakt z dzieckiem jest jednak możliwy tylko wtedy, kiedy rodzice są świadomi jego istnienia, kiedy cieszą się nim od momentu poczęcia.

 

Styl życia i klimat, jaki wytwarza się w rodzinie, gdy małżonkowie idą drogą naturalnego planowania rodziny, sprzyja również wychowaniu dzieci. Dziecko, patrząc na kochających się rodziców, pełnych szacunku dla siebie i dla innych, potrafi lepiej sprostać stawianym wymaganiom. Ojciec, który wymaga od siebie samego, który potrafi się opanować, może stawiać takie same wymagania swojemu synowi. Potrafi prosto i naturalnie przygotować go do dorosłego, godnego życia. Córka otrzymuje od matki wiedzę o prowadzeniu obserwacji. Dzieci wzrastające w klimacie dobra i serdeczności, obserwując szanujących się nawzajem rodziców, naśladują ich. Brat szanuje siostrę, a ona docenia jego męską godność. Takich też współmałżonków będą szukali dla siebie w dorosłym życiu. Życie małżeńskie realizowane zgodnie z naturą ubogaca całą rodzinę, pozwala na właściwe i pełne dojrzewanie wszystkich jej członków. Radość płynąca ze współżycia małżeńskiego może mieć pozytywny wpływ na nasze życie duchowe. Ponieważ Bóg jest ośrodkiem małżeństwa, akt miłosny staje się pełną wdzięczności drogą otwarcia na Boga.

 

Możliwość wypełnienia przysięgi uczciwości w tym zakresie dają tylko metody NPR. Zaś pewność i spokój w sprawach małżeńskich ułatwi rozwiązywanie spraw rodzicielskich czy tych zwyczajnych, czysto ludzkich spraw dnia codziennego. Naturalne planowanie rodziny to coś zupełnie innego niż kolejny rzekomo niezawodny patent na szczęście człowieka. Jest to droga, na której można być szczęśliwymi we dwoje, na której możecie być szczęśliwymi małżonkami dla siebie, pogodnymi i troskliwymi rodzicami dla waszych dzieci. A że wymaga to trochę pracy? Tak ten świat jest urządzony, że niczego, co naprawdę wartościowe nie dostaje się za darmo.

 

Dariusz Przewoźnik

 

Przy pisaniu tego artykułu wykorzystano teksty zamieszczone na stronie www.npr.pl Osoby zainteresowane zgłębieniem tematyki poruszonej w powyższym artykule, bądź pragnące zadać nurtujące pytania, zapraszam do kontaktu: dp1978@o2.pl




menu

Zasady przetwarzania danych

Dotyczące danych z formularza wysyłanych ze strony.

Dane z powyższego formularza będą przetwarzane przez naszą firmę jedynie w celu odpowiedzi na kontakt w okresie niezbędnym na procedowanie przekazanej sprawy. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do przetworzenia zapytania. Każda osoba posiada prawo dostępu do swoich danych, ich sprostowania i usunięcia oraz prawo do wniesienia sprzeciwu wobec niewłaściwego przetwarzania. W przypadku niezgodnego z prawem przetwarzania każdy posiada prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego. Administratorem danych osobowych jest Parafia Św. Ap. Piotra i Pawła Piekary Śląskie - Kamień, siedziba: Piekary Śląskie, ul. Biskupa Nankera 221.